Olga Łuczkiewicz

Chcę poruszyć kwestię sztuki niskobudżetowej, domowej i samozwańczej, często recyklingowej. Tak często z podziwem patrzmy na ludzi, którzy urzeczywistniają wytwory swojej wyobraźni. To bardzo wygodne móc przebierać w materiałach i środkach tak, by dobrać te najlepsze do realizacji koncepcji. Jednak nie każdy może sobie na to pozwolić. Ten temat jest o tym, że można i w drugą stronę: z tego co mamy pod ręką stworzyć projekt, instalację, dzieło sztuki… Przy odrobinie kreatywności i uporu każdy bez względu na sytuację społeczno-ekonomiczną może zostać artystą. Problem bardzo często pojawia się na najbardziej podstawowym etapie tego procesu: na uświadomieniu sobie własnego potencjału i własnych możliwości. Trzeba także nauczyć się dostrzegać potencjał w rzeczach -tych które są a nie tylko tych, które mogłyby być. Trzeba uczyć tego innych, otwierać im oczy na to, co sami już widzimy. Chciałabym zastanowić się nad tym jak można w naszym mieście zachęcać ludzi do podejmowania działań artystycznych „mimo wszystko”. Tworzyć przestrzenie dla osób, którym wydaje się, że nie mają szans, są przytłoczone brakiem perspektyw i brakiem wiary w siebie z różnych powodów- ekonomicznych ale również psychologicznych (traumy, przemoc, zaburzenia, czy zwykła nieśmiałość). Tutaj pojawia się również terapeutyczny wymiar sztuki (zwłaszcza tej aktywnej), jej możliwie pozytywny wpływ na każdy inny wymiar naszego życia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *